poniedziałek, 14 lipca 2014

Benq GH650

Benq GH650 czarny
Aparat BenQ GH650 to model wyposażony w 26-krotny optyczny zoom oraz matrycę CCD o rozdzielczości aż 16mln. pikseli.


Zapewnia to Świetną szczegółowość obrazu oraz alternatywa zrobienia wydruków w dużych formatach. Nowością GH650 jest funkcja MagiQ Filter. Specjalny cyfrowy filtr, który przetwarza fotografię tak by pozostała zapisana w barwach pastelowych, w efekcie takie zdjęcie wygląda jak namalowany obraz. 26x optyczny zoom - to nieograniczona zabawa i radość GH650 ma to, co przywraca zabawę ponownie do fotografii. Ciesz się potężnym 26x optycznym zoomem , który zapewnia wykonywanie wspaniałych zdjęć nawet w znacznej odległości, 16-megapikselowy sensor CCD, przestronny 3 ekran LCD, f/22.3-odpowiednik obiektywu szerokokątnego, stabilizacja optyczna obrazu i 1cm Super Makro dla wspaniałych zbliżeń. Funkcja Mirror magic- Efekt odbicia lustrzanego Nowy efekt pozwala stworzyć lustrzane odbicie jednej połowy klatki w drugiej połowie. Tworzy zdjęcia z kimś w ich podwójnej odsłonie, pejzaże z ich refleksją odbicia i oraz daje możliwości wykonania wiele bardzie niesamowitych zdjęć Dodaj trochę teatralnej magii do swojego życia z Funkcją MagiQ filter Przekształć najzwyklejsze zabytki w niesamowite zdjęcia dodając kilka teatralnej magii! BenQ zawiera własny projekt Funkcji MagiQ filter który dodaje intensywności do zdjęć z podwyższonym kontrastem i nasyceniem barw w chwili naciśnięcia spustu migawki w dół. Kiedy jest MagiQ filter, nie ma czegoś takiego, jak zwykłe zdjęcie.

Funkcja Panorama Przechwyć wszystkie rewelacyjne sceny pejzażu w jednej pięknej fotografii. Tryb Panorama poprowadzi Cię przez ten proces. Aparat umożliwia tworzenie efektownych zdjęć panoramicznych w poziomie albo w pionie w zakresie kąta całkowitego - 360 stopni albo w wariantach 120 albo 180 stopni, a następnie automatycznie łączy wiele zdjęć w jeden wielki obraz. Przybliżaj w trakcie nagrywania filmów HD Nagrywaj niesamowicie ostre filmy wysokiej rozdzielczości 720p z szybkością 30 klatek na sekundę i rozkoszuj się płynnym odgrywaniem obrazu. Możesz powiększać i pomniejszać obraz podczas nagrywania, tak Żeby, mieć pełną historię kręconej sekwencji filmowej, jak również wstrzymywać i wznawiać obraz w każdej chwili bez potrzeby tworzenia nowego pliku wideo. Aby rozpocząć nagrywanie, naciśnij osobny przycisk nagrywania obok ekranu LCD. Przyjazny interfejs obsługi aparatu Poręczne pokrętło trybu pracy, można łatwo przełączać między trybami ekspozycji, sceny, trybu panoramy, zdjęciami ciągłymi jak również na pozostałe często używane opcje. Wystarczy ruch palca i już jesteś na innym poziomie trybu pracy. Etykiety ecoFACTS Label EcoFACTY powiedzą Ci, jak przyjazne dla środowiska są produkty BenQ! Nieustanny rozwój produktów ekologicznych powoduje, że BenQ nie chce być tylko kompatybilny z przepisamiekologicznyi, ale także aktywnie rozwijać chce produkty przyjazne dla środowiska! EcoFACTY deklarują największy wysiłek BenQ w sprawie, zastąpienia niebezpiecznych substancji, doboru materiałów, projektowania opakowań jak również projektowania produktów oszczędzających energię..

Do kupienia w sklepie:


sobota, 12 lipca 2014

BEURER PULSOMETR PM 70

BEURER PULSOMETR PM 70
Dzięki pulsometrowi PM 70 Beurer będziesz mógł kontrolować swoje treningi. Poznasz stan swojego organizmu. Jest on stworzony specjalnie dla osób, które wiele trenują.


Pulsometr został zaopatrzony w szeroki, wygodny pasek. Dzięki temu podczas ćwiczeń, nawet nie będziesz czuł, że masz go na ręce. Wskazanie LED rytmu serca chronione prawem patentowym obrazuje pracę serca. Światło pulsuje w rytmie uderzeń serca na kolor zielony w zakresie treningu, na czerwono poza tym zakresem. Chromowana koperta pulsometru dodaje elegancji, a w tym samym czasie zwiększa trwałość i odporność na uszkodzenia. Nawet podczas bardzo mocnego treningu, nie musisz martwić się o uszkodzenia tego sprzętu. Pulsometr PM 70 Beurer jest niezwyczajnie łatwy w obsłudze, dzięki intuicyjnemu, prostemu menu. Nawet jeżeli do niedawna nigdy nie miałeś do czynienia z tego rodzaju urządzeniami, posługiwaniem się nim nie spowoduje Ci najmniejszych trudności.

Sklep:

Beurer

piątek, 11 lipca 2014

Koprowy Wierch



Powracamy w Tatry Słowackie po dłuższej przerwie. Co prawda Słowacja wita nas zachmurzonym niebem, jednak z czasem zaczyna nas akceptować i przedstawia nam coraz piękniejsze widoki! A widoki będą doskonałe, gdyż Koprowy Wierch charakteryzuje się najbardziej rozległymi panoramami w Tatrach!


Dorota wstaje najwcześniej, dociera swoim mobilkiem do Bielska punkt 4.00. Z Bielska ruszamy już razem do Bukowiny Tatrzańskiej i rozglądamy się za rejonem do zaparkowania samochodu. Znajdujemy je, nawet w nadmiarze, przy basenach termalnych. Nieco żałujemy, że nie wzięliśmy stroi kąpielowych. Po powrocie z radością odwiedzilibyśmy to miejsce. Zdzwaniamy się z Piotrem, który wraz z Tomkiem przyjechali do Bukowiny z Krakowa. Można określić, ze bez problemów nas znajdują :) W komplecie ruszamy na Słowację przez Jurgów (lepsza droga aniżeli przez Łysą Polanę). Malowniczą trasą wokół Bielskich Tatr jak również Tatr Wysokich docieramy przed Szczyrbskie Pleso. Skręcamy w prawo w stronę Popradzkiego Plesa i rozglądamy się za rejonem do zaparkowania samochodu. Jest ciężko, bo jest zakaz, a dalej kasują powyżej 5 euro za dobę. Cofamy się na główną drogę i na poboczu pozostawiamy samochód. Teraz nieco asfaltu do przebycia. W sąsiedztwie swój przystanek ma tatranská elektrická łącząca wszelkie turystyczne miejscowości od Tatrzańskiej Łomnicy do Szczyrbskiego Plesa. Bardzo ciekawe rozwiązanie. Mijamy dróżkę do symbolicznego cmentarza ludzi gór pod Osterwą. Pogoda na rewelacyjną się nie zapowiada, ale może nam nie doleje :) Docieramy do malowniczego hotelu górskiego nad Popradzkim Plesem. Tutaj będziemy nocować (cena noclegu: 14 euro). Co niektórzy chcieli iść bezpośrednio na Koprowy Wierch ;)

Pozostawiamy niepotrzebne rzeczy ( śpiwór, karimatę, jedzenie, ubrania) i ruszamy zdobywać nasz pierwszy cel - Koprowy Wierch. Przybliżony czas przejścia z Popradzkiego Plesa na Koprowy wynosi 2,50 h (droga powrotna- 2,30h). Poruszamy się gęstym lasem trzymając się niebieskiego szlaku. Pod jednym z drzew na nas czeka Tomek, który nie dotarł do schroniska i od razu poszedł zdobywać Koprowy. Dochodzimy do rozdroży, szlak niebieski wiedzie w kierunku Koprowego, czerwony wiedzie na Rysy. Z Popradzkiego Plesa 35 minut, do górskiego hotelu 30 minut.

Podążamy dalej szlakiem niebieskim, powoli zaczynają przeważać skały. I co ważniejsze pojawia się pierwszy błękit na niebie. Ale od kierunku doliny Mięguszowickiej pojawiają się niespodziewane, pojedyncze chmury. Przekraczamy Hińczowy Potok, niestety Dorota nabawia się kontuzji i jej kolano od tej pory będzie przechodzić ewolucję kolorystyczną. Dzielnie jednakże zaciska zęby i podąża dalej. Po prawej stronie znajduje się szczyt charakterystycznego Szatana (Satan) a po prawej, pasmo Mięguszowickie rozpoczyna Mięguszowicki Wołowiec. Jesteśmy na wysokości mniej więcej 1900 metrów nad poziomem morza. Przed nami ukazuje się Duży Hinczowy Staw (Velke Hincovo Pleso). Od schroniska 1,35 h, do schroniska 1,15h.

Co ciekawe jesteśmy blisko granicy z Polską. Rozpoznajemy charakterystyczne miejsca. Jednym z nich jest przełęcz Pod Chłopkiem a także całe pasmo Mięguszowickie. Widoki są coraz ładniejsze, gdyż pogoda postanawia być dla nas łaskawa i odsłania w coraz większej ilości błękitne skrawki nieba. Zdobywamy Koprową Przełęcz. Od schroniska 2,20 h, do schroniska 2,00 h. Coraz wyraźniej widoczny jest szczyt Koprowego Wierchu. Widać, że podejście jest przyjemne i nie należy do najtrudniejszych. Większe wrażenie robi on od strony północnej. Jesteśmy w stanie również podziwiać w całej okazałości Wielki Hinczowy Staw.

Przyszedł czas też i na nas. Na szczyt szlak oznaczony jest kolorem czerwonym. Piotr kieruje na górę, za nim podąża Dorota, a ja dalej robię fotki. Czym jesteśmy wyżej tym ładniej! Za mną bryluje satanistyczny Szatan, po prawej stronie nie można nie zauważyć szczytu Wysokiej a także Rysów. Zostałem nieco w tyle, ściągam ich jeszcze zoomem mojego aparatu i sam ruszam, żeby zdobyć dzisiejszy cel. Po drodze znajduje się przedwierzchołek o nazwie Koprowe Ramię.

Koprowy Wierch zdobyty. Od Popradzkiego Plesa 2,50 h, droga powrotna 2,30 h. Tomek wygrzewa się na słońcu, Dorota sprawdza jaki kolor obecnie zawiera jej kolano. Robimy zdjęcie grupowe i na swobodnie podziwiamy widoki z Koprowego Wierchu. Koprowy Wierch, czyli po słowacku - Kôprovský štít, mieści się na wysokości 2363m n.p.m. Należy on do części słowackiej Tatr Wysokich. Umiejscowiony jest w południowo-zachodniej grani odchodzącej od Czubryny. Nieznana jest data pierwszego wejścia na szczyt. Wiadomo, że na szczycie bywał Kazimierz Tetmajer w latach 1881-1896, Klemens Bachleda mniej więcej 1890 roku. Porą zimową jako pierwsi na szczycie stanęli: E. Baur i Alfred Martin 18 marca 1906.

Powrotna droga do Popradzkiego Plesa, lub Stawu, jak kto woli, przyniosła nam druga kontuzję. Tym razem mnie dopadło dosyć niespodziewane zjawisko - zaczął mnie ocierać but powyżej kostki. Po raz pierwszy się z czymś takim spotkałem. Z każdym krokiem ból wzrastał. I w ten oto sposób połowa grupy (ta lepsza połowa :) ) nieco kuśtykała w powrotnej drodze. Jednakże w schronisku czekało na nas dobre piwo czeskie, więc motywacja była adekwatna. Mimo motywacji droga do Popradzkiego Plesa nieco się nam ciągła, a sam czas jej przejścia nie był imponujący. W hotelu górskim czas na kwaterunek i obiecane czeskie Piwo (Zubr). Co budzi zainteresowanie w schronisku słowackim leją piwo czeskie. Wieczór mija na rozmowach. Sensownych i tych bez sensu za to śmiesznych.




Szlak na Koprowy Wierch

Koprowy Wierch

piątek, 4 lipca 2014

Europa za pół ceny


Jak podróżować podczas kryzysu ogarniającego nasz kontynent? Czy można sporo zobaczyć i jednocześnie jak najmniej wydać? A przede wszystkim nie stracić energii jeszcze przed startem, będąc zagubionym w gąszczu internetowych informacji?


Autorka przewodnika, która zna Europę jak własną kieszeń dostarcza w nim użytecznych narzędzi. To przede wszystkim wielka księga adresów-linków do najlepszych, stale aktualizowanych stron dotyczących transportu, noclegów, gastronomii i atrakcji poszczególnych państw, opatrzona adekwatnym komentarzem. I bardzo dużo podpowiedzi, jak można spać czy podróżować nawet zupełnie za jeden uśmiech.

Europa za pół ceny National Geographic
Europa za pół ceny

Sklepy

sobota, 21 czerwca 2014

Banówka

Panorama Tatr z Banikova
Panorama Tatr z Banikova

Jest szaro za szybą samochodu. Śpieszę się, natężenie ruchu drogowego jak zwykle sporo ponad przeciętne. Industrialna \"dupówa\", korki, objazdy, zwężenia, wahadła. Co jeszcze? ... Jeszcze ten Pan, który jedzie z przodu... Czy on w ogóle jedzie? Dlaczego on się nigdzie nie śpieszy i nie jest uczestnikiem w tej codziennej gonitwie? Denerwuje mnie... Czy on na prawdę nie ma nic do załatwienia \"na już\" ? Niespodziewanie coś do mnie dociera. Na twarzy pojawia się uśmiech. Już niebawem odpocznę od miejskiego zgiełku. Wszak jutro podążamy na Banikov! Tam gdzie słońce się budzi...


Sobotnie rozpoznanie pomyślnie przebiegło. Zbyt wiele nie widzieliśmy. Posiadamy jednakże dane, że szlak na Banikowską Przełęcz jest względnie przetarty. W niektórych miejscach śniegu do kolan, ale do zrobienia. Kwaterujemy się w chatce o miłej nazwie \"Zuza\" mieszczącej się w pobliżu chaty Zverowki. Warunki fantastyczne, jest ciepło, sympatycznie i posiadamy prysznic z gorącą wodą!

Zastanawia mnie jedna najważniejsza kwestia. Jak do cholery z takiej dupówy ma się jutro zrobić niebiański błękit? Wszak Wojciech Man powiedział na antenie radiowej trójki, że standardowo w Suwałkach najchłodniej, a w Tatrach przejaśnienia od samego rana... Ja jestem jednakże człowiekiem nazbyt małej wiary...

Budzimy się o 6 rano, przecieramy parę razy oczy ze zdziwienia. Za oknami lekka przemiana. Niczym machnięcie czarodziejską różdżką, niczym ładny sen... Znowu gdzieś na wschodzie wyszło słońce... Kiepska pogoda z wczorajszego dnia przeszła do historii. Komponujemy śniadanie, gorącą herbatkę, pakujemy plecaki i opuszczamy naszą przytulna chatkę. Na zewnątrz jest 7 stopniowy mróz... Nierealny błękit nas otula. Szczyty, które wczoraj chowały się za gęstą warstwą chmur, majestatycznie patrzą na nas z góry. Przestrzegając, że nie będą dla nas pobłażliwe. Będą nas ciągle obserwować, odkrywając przed nami coraz piękniejsze przestrzenie. Będą mieć na nas oko i w zależności od nas samych, pozwolą lub nie pozwolą, wrócić do przytulnej chaty.

Nasz szlak wiedzie do przełęczy, z jakiej promienie słoneczne budzą zaspaną dolinę. Z początku asfalt. Chyba większość szlaków prowadzących na grań posiada jakieś powiązania z tą bitumiczną nawierzchnią. Nie mniej śnieżnobiałe barwy szczytów tatrzańskich przeważają w naszych umysłach. Docieramy do Adamculi, takiego małego rozwidlenia. Nasz szlak odbija w tym miejscu w prawo. Jeszcze nieco asfaltu i wejdziemy w las. Czy wy również macie odczucie, że w Słowackich Tatrach drzewa są smukłe i proste, zbliżone do ideału? Czy to moje urojenia? Szlak dość ostro i jednostajnie wiedzie nas ku otwartym przestrzenią. Tam gdzie las ustępuje miejsca skałom, a wiatr bez problemu wiedzie ku górze! Za nami Osobita odsłania swoje oblicze skalne, a Zabraty łagodnie opadają ku dolinie. Przed nami pojawia się zaskakująco wyglądający z tej strony Wołowiec. Dalej Rohacze , Trzy Kopy i Hruba Kopa oraz cel naszej wyprawy Banikov (2178m). Dotarliśmy do Spalenej Doliny! Dolina Spalena to jedno z najpiękniejszych miejsc słowackich Tatr Zachodnich, której nazwa wywodzi się od wznoszącej się nad doliną góry o nazwie Spalona Kopa (2083m n.p.m.).

Przed nami śnieg, skały, kosodrzewiny zasypane puchem białym oraz ten nierealny błękit. Pisząc o tym, że zmierzamy do miejsca, w którym dzień budzi się do życia - nie kłamałem. Cały czas idziemy ciemną stroną pasma. Spalena Dolina jest odcięta od słonecznych promieni, w zasadzie panujące nad nią szczyty mienią się w słońcu. Banikowska Przełęcz wydaje się być granicą między dwiema krainami. Słońce coraz niżej już operuje i ciężko mu się przebić przez pasmo Kop. W tym miejscu życie zaczyna się po 12.00! Podążamy w stronę przełęczy. Warunki idealne. Szlak przetarty. Śnieg dosyć zbity i solidny. Docieramy do bariery słońca. W końcu możemy się rozgrzać. Mi od razu przychodzą skojarzenia z ekstremalnymi wyprawami, w których himalaiści próbują ogrzać odmrożone kończyny w słonecznych promieniach. Inne realia, lecz proces ten sam... Słońce to życie... Bez niego wszystko blednie. Podążamy w jego stronę! A Banikov niedaleko! Jeszcze delikatny trawers szczytu Pacholi i jesteśmy na przełęczy! Na drugiej stronie mocy!

O Banikovie (Banówka) napiszę tyle i ile napisać się powinno. Wznosi się na wysokość 2178 m n.p.m. Mieści się na centralnej grani Tatr Zachodnich pomiędzy Pacholą a Hrubą Kopą. Jego północne stoki bardzo stromo spadają do Spalonej Doliny. Na wschodnich zboczach mieści się wyróżniająca się skalna czuba i Banikowska Igła. Banikov składa się z krystalicznych skał (granodioryty rohackie*) i wyglądem swoim przypomina Tatry Wysokie. A sam szlak w niektórych miejscach jest dosyć mocno eksponowany. W przypadku śniegu i deszczu trzeba być bardzo ostrożnym. Ruszamy na Banikov! Samo jego zdobycie od strony Banikovego Sedla (Banikowskiej Przełęczy) nie stanowi większych problemów. Za to widoki sa rewelacyjne... Powracamy na zacienioną stronę Spalenej Doliny. Ja z Mirkiem nieco wcześniej. Agnieszka z Jurkiem nie mogą się oderwać od widoków z Banikova. Plan jest łatwy - ponownie odwiedzimy Rohackie Plesa. Dzisiaj mamy zagwarantowany nierealny błękit na niebie. Należy to wykorzystać!

Wołowiec tutaj pojawia się niczym Kilimandżaro. Robi bardzo pozytywne odczucie. W przenośni i rzeczywiście, zgasił nawet blask Rohackich Stawów. Bardzo brutalnie je zdominował.... W pobliżu Wołowca pojawia się Ostry Rohacz. Nie taki ostry! Chciałoby się powiedzieć! Co ciekawe, stawy są róźnorodnego pochodzenia. Najniżej znajdujący się powstał na dnie kotła polodowcowego. Pośrednie Stawy powstały w korycie wyżłobionym przez lodowiec spływający do Rohackiej Doliny. Najwyższy, powstał na dnie zbiornika firnowego zniszczonego następnie przez erozję. Niżni Staw nazywany był nawet przez dawnych turystów Orawskim Morskim Okiem.

środa, 11 czerwca 2014

Parlament w Budapeszcie



Budynek Parlamentu w Budapeszcie to bez wątpienia najbardziej znany symbol miasta jak również całego kraju. Znajduje się nad Dunajem, w dzielnicy Peszt, przy placu Lajosa Kossutha. Na placu umiejscowione są pomniki Franciszka II Rakocziego i Lajosa Kossutha. Zaliczany jest do najbardziej rozpoznawalnych gmachów państwowych w Europie i zarazem jest wśród nich jednym z najstarszych.


Budowlane prace zaczęto w roku 1885 i trwały one 17 lat, chociaż pierwsze posiedzenie odbyło się już w 1896 roku, podczas obchodzonej hucznie rocznicy 1000-lecia państwa węgierskiego. Parlament w Budapeszcie posiada 268 m długości, do 123 m szerokości, a wysokość kopuły wynosi 96 m. Posiada 691 pomieszczeń. Pracowało przy nim 1000 osób, zużyto 40 kilogramów złota, pół miliona szlachetnych kamieni i 40 milionów cegieł. Budynek osadzono na cementowej płycie o grubości dochodzącej do 5 metrów. Była to największa budowana inwestycja na Węgrzech pod koniec XIX w. Koszt całkowity budowy wyniósł mniej więcej 38 mln koron.

Parlament reprezentuje styl neogotycki choć możemy oglądać też szczegóły barokowe (zwłaszcza we wnętrzach). Wizualnie występuje pewne podobieństwo do siedziby angielskiego parlamentu. Wnętrza są bogato zdobione freskami i malowidłami, jak również witrażami.

Główna fasada jest skierowana w kierunku Dunaju, jednakże wejście główne umiejscowione jest od kierunku placu Kossuth Lajos tér. Przy placu znajduje się stacja metra linii M2.

W budynku znajduje się największa relikwia narodu węgierskiego – korona świętego Stefana.

Gdy nie ma sesji wnętrza Parlamentu można oglądać w czasie wycieczki z przewodnikiem organizowanej przez Budapest Tourist i Ibusz - cena około (950-1700 Ft). Można też wziąć udziału w wycieczce organizowanej w Parlamencie (śr.-nd., 10.00 - po angielsku i 11.00 - po niemiecku; w okresie letnim dwa razy dziennie). Bilety około (400 Ft).

czwartek, 5 czerwca 2014

Butelka filtrująca wodę



Firma ÖKO stworzyła wyrób, jaki rewelacyjnie wpisuje się w filozofię Eko Life. Bezsprzecznie przyda się w czasie wycieczek turystycznych, trekkingów czy ekstremalnych wypraw w niedostępne tereny.

Butelki filtrujące zostały stworzone po to by każdy kto dba o swoje zdrowie i środowisko naturalne miał dostęp do czystej wody wszędzie tam gdzie tylko jej zapragnie ! Butelki wyprodukowano z surowców nie zawierających BPA. Surowiec z którego są wykonane jak i same butelki uzyskały pozytywną opinię SGS. Surowiec pozostał dopuszczony do kontaktu z żywnością a także wodą przez FDA co zapewnia najwyższą jakość wyrobu zapewniając najwyższe bezpieczeństwo używania. Każda butelka została wyposażona w filtr startowy Poziom 2. Poziom 1: filtr bazujący na węglu poświęcony do skutecznego usuwania chloru, przykrego smaku i zapachu z wody płynącej w kranie. Poziom 2: filtr wynaleziony przez NASA i w początkowym przebiegu poświęcony na stacji kosmicznej. Filtr wykorzystuje {opatentowany system Upstream Valve po to by jeszcze płynniej wykonywać proces filtracji. Proces Upstream Valve zapewnia bezproblemowy przepływ cieczy kontrolując ciśnienie wewnątrz butelki. Filtr który jest elementem systemu pozostał pokryty jonami srebra co pozwoliło na efektywną eliminację bakterii mieszczących się w wodzie. Pory o wielkości 2 micronów skutecznie zatrzymują wszelkie zanieczyszczenia - proces filtracji wspomaga się electro absorpcją, która efektywnie zmniejsza przepustowość filtra do 1 microna. Filtry Poziom 2 ÖKO usuwają z wody nie tylko brzydki zapach a także smak, chlor lecz także - w głównej mierze metale ciężkie a także groźne bakterie pałeczkę e-coli, pierwotniaki cryptosporidium, gardia lamblia na poziomie 99,9997 % co zapewnia korzystanie ze źródeł wody nie tylko w domu lecz także w plenerze. Filtr Poziom 2 możesz użyć w każdym miejscu, w jakim jesteś. Przefiltrujesz wodę z kranu, rzeki, jeziora... jednak źródło wody wybieraj z głową - unikaj zbiorników z bardzo zanieczyszczoną wodą. Filtr, przy normalnym użytkowaniu jest w stanie przefiltrować ok 400 litrów wody.

Kup w sklepie

 


Butelka filtrująca ÖKO